Grodziska w Gminie Czempiń

Grodziska w Gminie Czempiń

BIECZYNY

Charakterystyka wsi

Bieczyny leżą po południowo-zachodniej stronie drogi asfaltowej łączącej miejscowości: Pecna i Głuchowo. Wieś i sołectwo rozciągają się wzdłuż drogi prowadzącej do Głuchowa. Centrum wsi zlokalizowane jest przy skrzyżowaniu z drogą gruntową przecinającą prostopadle główną ulicę Bieczyn, Prawa odnoga tej drogi to dojazd do nieczynnego dziś Zakładu Rolnego. Ogrodzone zabudowania inwentarskie i gospodarcze tej części wsi składały się na dawny folwark. W sąsiedztwie folwarku znajduje się też  dworek, który powstał na miejscu po zniszczonym grodzisku stożkowatym z późnego średniowiecza. 

Majątek ziemski w Bieczynach, w odległej przeszłości, należał do rodziny Kwileckich. Następnie, na przełomie XIX i XX w., stal się własnością posiadaczy ziemskich noszących niemiecko brzmiące nazwiska: Resler i Wird.  Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w latach 20. XX wieku, właścicielem majątku w Bieczynach był p. Sobański dyrektor Banku Cukrowego z Poznania, który na miejscu dawnego grodziska wybudował dwór. Po II. wojnie światowej okrojonymi dobrami bieczyńskimi zarządzały kolejno: Zakład Rolny z Niwki, Zakłady Fosforowe z Lubonia oraz Państwowe Gospodarstwo Rolne z Głuchowa. Upaństwowione gospodarstwo zatrudniało pracowników z ośmiu rodzin osiadłych w czworakach stojących niegdyś nad miejscowym stawem (czworaki później rozebrano). Ostatnią instytucją zarządzającą dawnym folwarkiem był Rolniczy Kombinat Spółdzielczy z Czempinia.

Opis grodziska

Konstrukcję grodziska wyznaczał czworoboczny nasyp o wymiarze boku u podstawy ok. 30 m. Grodzisko posiadało tzw. zaklęśnięcie na szczycie o głębokości ¾ metra, a jego wysokość sięgała około 6 m. Obecnie obiekt charakteryzuje się jako: grodzisko stożkowe o powierzchni 0,5 hektara, zniszczone i zabudowane. Jeszcze przed jego ostateczną niwelacją znaleziono tam 2 drewniane słupy.

Zachował się przekaz, że w XIX wieku, ówcześni właściciele majątku wykorzystywali teren grodziska na kiszarnię zielonek przeznaczonych na paszę dla bydła. W tym też okresie nad grodziskiem wzniesiono drewnianą wiatę – rodzaj zadaszenia.

W latach 20-tych XX w. obiekt poddano całkowitej niwelacji, a przemieszczone masy ziemne utworzyły miejsce pod budowę dworu. Najstarsi budowniczowie grodziska w Bieczynach wykorzystali krawędź naturalnie wzniesionego terenu, który od strony południowej opadał w kierunku dolinki ze strumieniem. Natomiast podczas budowy dworu obszar dolinny przekształcono w ogród. O istnieniu ogrodu świadczą posadzone na jego obwodzie robinie akacjowe.

Szczególnie dobrze drzewa zachowały się od frontu oraz z boku - od strony drogi dojazdowej. Dawny strumień przy grodzisku z czasem zamieniono w rów zasilany przez wody ze zmeliorowanych pól. Wody te kończą swój bieg wpadając do stawu położonego przed dawnym folwarkiem.

Stan obecny

Obecnie tablice zawieszone na opustoszałym budynku dworskim informują, że jest to "teren prywatny" i zakazują wstępu. Trudno też w bieczyńskim obiekcie doszukać się dawnych walorów grodowych tego miejsca.

Jego lokalizacja znana jest archeologom i widnieje w ich rejestrach, mimo że przedstawia dziś stosunkowo skromny materiał naukowobadawczy.


SIERNIKI –BIECZYNY

Opis grodziska

Grodzisko reprezentuje typ wklęsły i pochodzi z wczesnego średniowiecza. Powstało na planie czworoboku o mocno zaokrąglonych narożach. Obwałowanie grodziska wznosi się na wysokość ok. 3 m i obiega majdan o wymiarach ok. 45 x 25m, na którym wybudowano w latach 70-tych XX. W. stanicę myśliwską. Wymiary zewnętrzne grodziska wynoszą ok. 85 x 70m, a same wały mają szerokość ok. 15-18 m.

W obrębie grodziska, bezpośrednio przy wale, robotnicy leśni, w roku 1953, wykonali wykop o wymiarach: 4 x 2 metry i głębokości 1,4-1,7 metra. Stwierdzono tam wówczas występowanie grubej warstwy popiołu z węgielkami drzewnymi. Natrafiono także na duże palenisko zbudowane z kamieni polnych. Grodzisko ukryte jest w lesie liściastym nieopodal Siernik..


„SZWEDZKIE SZAŃCE”?!

Z grodziskiem Bieczyny – Sierniki związana jest interesująca opowieść o zmaganiach ze Szwedami w XVII wieku.

Co wiemy?

W 1655 roku wojska szwedzkie podążające z Poznania do Kościana w liczbie 1500 żołnierzy, zostały zaatakowane przez polskie oddziały między Mosiną a Czempiniem; Szwedzi ponieśli tam sromotną klęskę.


Zmagania te opisał Edward Raczyński we „Wspomnieniach Wielkopolski”
(Tom I, str. 236, 1842 rok):


„Wkrótce po opanowaniu Poznania w r. 1655 obsadzili Szwedzi Kościan. Lecz, gdy król szwedzki z większą częścią wojska swego do Krakowa się udał, Wielkopolanie wyłamywać się zaczęli z pod jarzma, które rok pierwej tak lekkomyślnie byli na karki swoje przyjęli. Żegocki, starosta babimojski szczęśliwym fortelem Kościan opanował. …Tegoż dnia jeszcze Szwedzi inną, niemniej dotkliwą stratę w tem miejscu ponieśli. Landgraf Heski, szwagier Karola Gustawa przemięszkiwał w ówczas w Kościanie. Tegoż dnia, kiedy Żegocki Kościan zdobył, Landgraf Heski powracał późno wieczorem z polowania do zamku, … od Polaków napadniony został Po zaciętym odporze gdy się Landgraf poddać nie chciał dwoma kulami ugodzony poległ.
Król szwedzki surowo ukarać postanowił porwanie się do broni Wielkopolanów i śmierć powinowatego swego.Generał Wrzeszczowicz odebrał rozkaz zdobycia Kościana….

Zdobyli wprawdzie Szwedzi po raz drugi Kościan, lecz wkrótce dotkliwej w tejże okolicy klęski doznali, bo gdy Wisseman, komisarz generalny Karola Gustawa, wysłał z Poznania 1500 ludzi na wzmocnienie załogi kościańskiej, Piotr Opaliński, wojewoda podlaski, uderzył na ten oddział w jego pochodzie między Mosiną a Czempiniem. Gęste zarośla w tym miejscu, gdzie się oba wojska starły, niepozwoliły Szwedom rozwinąć szeregów. Obskoczeni dokoła i złamani pierzchnęli w nieładzie i drogę do Poznania trupami zasłali.”

Opis ten ksiądz Franciszek Ruszczyński w swej pamiętnej „Historji Czempinia” (wyd. 1923r.), uzupełnia następującym zdaniem: „Do dziś dnia sterczą okopy szwedzkie w pobliskim Bolesławcu między Mosiną a Czempiniem”.

Ciekawostką jest też to, że na niemieckiej mapie z 1936 roku zobaczyć można w okolicy Borkowic, na zachód od Bolesławca, charakterystyczne oznakowanie z opisem: „Szwedzkie Szańce”. Jednakże po głębszej analizie i porównaniu wspomnianej mapy z bardziej współczesnymi odwzorowaniami, można dojść do wniosku, że owe „szwedzkie szańce”, to nic innego, jak grodzisko Bieczyny – Sierniki.